środa, marca 13, 2013

"a dowodzik jest...?"

Bylem dzisiaj w Tesco w przerwie miedzy zajęciami po coś do picia. Znajoma poprosiła mnie żebym kupił jej paczkę fajek, no to jako dobry kolega poprosiłem panią kasjerkę o fajki a kasjerka do mnie "a dowodzik jest...?". Lol myślałem że źle słyszałem wiec zapytałem czy ona tak na serio?! Okazało się że na serio chciała zobaczyć dowód. Obśmialiśmy się z Darią jak norki,że sypnęła komplementem, ale w gruncie rzeczy to zrobiło mi się miło że jeszcze tak dobrze wyglądam.

pozdro 2h

Brak komentarzy: