
No i co moge powiedziec to imprezie nad jeziorem...Pogoda nie byla rewelacyjna, czasem pokropilo, komary wpierdalaly jak pojebane, fotek nie porobilem bo nie bylo za bardzo co, ALe !!!
ALE BYLO TAK ZAJEBISCIE, WYPIERDOLISCIE i z PRZYTUPEM ze dawno, ale to dawno sie tak nie nasmialem jak wtedy, normalnie taka beka odchodzila w nocy ze to sie w pale nie miesci !! Normalnie kosmos w chuj sorry Fallus (text imprezy). No bylo genialnie, wiara byla zajebista, znalem tych ludzi tylko z widzenia a robilismy taka mete jakbysmy sie znali w Fallus =D. Sympatyczni, wszyscy z jajem, na poczatku bylo dretwawo no ale to normalne jak sie nikogo nie zna. Gadalismy o rooooznych, o pierdolach i nie tylko, uniknrelismy tematyki politycznej i koscielnej =D Sensej tez siedzial z pifkiem i z nami gadal poczym zawinol sie do cara i poszedl w kime...Duzo ludzi nie domagalo i tez poszlo spac ale Ci co zostali =D o ja pierdole to mieli dopiero zabawe =D. Z rana jak wiadomo po nieprzespanej nocy przychodza do glowy rozne pomysly takie jak np: poskladac komus namiot kiedy spi w srodku..JAKA TO BYLA BEKA !! AAAAAAAA flaki mnie do teraz bola kiedy sobie o tym przypomne. Huragan ktory nawiedzil nasze pole namiotowe poskladal 4 namioty =D Jedej tylko w 11 sekund =D. Namiot Terror Sqad =D No po prostu bylo nie do opisania...Do konca sie brechtalismy, nawet kiedy wracalismy juz do domu...Jestem pod wrazeniem po prostu jestem =D Nie ma co odpoczolem sobie troch i gdyby clae wakacje byly takie to by bylo w czosnek =D
pozdro 2h
