He he he...Opcja jest taka.Mialem we wtorek probny egzamin zawodowy z gotowania =D.No luzik bo wiedzialem co bedziemy robic wiec sie tym nie przejolem no bo po co =p. Trza bylo zrobic ryz zapiekany z musem jablkowym= Mowie kuuurwa no problem ja jestem zajebisty wic nie ma chuja zebym mi sie nie udalo. No i zabralem sie do dziela...Ryz mial byc na sypko(kazde ziarenko osobno).Zagotowalem odpowiednia ilosc wody i wpakowalem ryz, nakrylem i zabralem sie do obierania jablek...Obieram te jablka obieram i nagle slysze "Hyyy, Czyj to garnek ?" ogladam sie i widze ze to moj...A w nim wszystko wrze ze ja pierdole !! OSZ KURWA TWOJA MAC !! No i tyle bylo z ryzu na sypko...Moglem o nim zapomniec =/ Zapomnialem zniejszyc gaz pod garnkiem i zrobila sie lekka "papka" I jakby tego bylo malo, kiedy zmniejszylem gaz znowo o nim zapomnialem i cala woda wyparowala a ryz sie PRZYPALIL !! Zaczelo tak jebac w pracowni ze to bajka..No ale jeszcze nie bylo zle...Zrobilem z jablkami wszystko co trzeba bylo zrobic i czekalem az bedzie mus...Ktory tez trovhe przypalilem =/.I jakby tego bylo malo to mialem za duza blache i zabraklo mi wszystkiego zeby bylo przekladane...Mysle "zakombinuje i zrobie na pol" chcialem przelozyc i jablka z ryzem sie pomieszaly i nie byly warstwami...Wtedy juz mi rece opadly i chcialem wyjsc...gosciowka podeszla powiedziala zebym cos z tym zrobil bo jeszcze moze sie udac...Mysle "kurwa no ja wam dam" To co sie przypalilo przypalona czescia polozylem na jablkach i nie bylo nic widac...Od kogos dostalem troche ryzu i przysypalem reszte...Doprawilem i zapieklem..I co ?? WYSZLO TAK ZAJEBISTE ZE BAJKA =D=D Nawet mi smakowalo i bylo na prawde ladne =D ta wiec po mistrzowsku wybrnolem z tak chujowej sytuacji =D.
Poza tym to chodze 4 razy w tygodniu na basen...Dzisiaj bylem z Mloda i bylo przyjemnie ze hej=*.Znow przechodze na diete NZT i mam zamiar w 2 miechy walnac tak z 10/15 kg...Zobaczymy jak to bedzie.
pozdro 2h
środa, marca 15, 2006
Subskrybuj:
Posty (Atom)
