środa, sierpnia 28, 2013

"Przy­jaźń, która się kończy, tak nap­rawdę nig­dy się nie zaczęła"

Za prawdę wam powiadam, coś w tym jest...

Kiedyś myślałem że będzie tak zawsze, że będziemy tworzyć zgraną paczkę, nawet jeżeli któregoś dnia rozjedziemy się w różne strony świata, kiedy każdy pójdzie swoja droga, za swoimi priorytetami. Ale życie bardzo szybko weryfikuje taka postawę i tok myślenia.
Jest dobrze, tak jak jest od dawna, nie ma większych i znaczących zmian, wszystko idzie powoli i monotonnie, człowiek wie czego może się spodziewać po tych którymi się otacza, po swoich przyjaciołach. Może i wie, może patrzy ale nie widzi i...

I to jest ten moment w którym dostaje taki solidny wpierdol że nie wie z której strony oberwał i z jaką mocą. Kiedy to się stało, w którym momencie opuściłem gardę i dałem się podejść jak świerzak? Teraz to wiem, zignorowałem ten sygnał, a powinienem mieć się od wtedy na baczności. Ale to jest to, zawsze dostaniesz z tej strony z której najmniej się spodziewasz. Teraz mogę mieć pretensje tylko do siebie. Jeżeli ktoś zrobi coś "krzywo" raz, to są powody żeby wierzyć że zrobi to ponownie. Zaufanie buduje się całymi latami i wystarczy chwila żeby cała ciężka praca poszła się jebać, a odbudowanie zaufania niejednokrotnie graniczy z cudem. Nie mówię że jest niemożliwe, ale jest to kurewsko ciężka praca.

I tak też jest w tym przypadku, ale do brzegu...

Jan którego uważałem za swojego prawdziwego przyjaciela, z którym przegadałem wiele wiele godzin na tematy które mnie gryzły, któremu niejednokrotnie zwierzałem się ze swoich problemów, jakiekolwiek by one nie były ciężkie, waliłem do niego w ciemno bo wiedziałem ze dla mnie będzie. Okazało się jednak że jak to mówią, "dupa" jest ważniejsza niż cokolwiek innego na tym świecie. Spoko, taki scenariusz był niejednokrotnie przerabiany. Tylko jest jeden, taki tyci tyci szczegół który sprawił że wszystko się zjebało.

Posuwa moją była!!!

Umowa była trochę inna kiedy rozstawał się z Pauliną. "Nie posuwamy swoich byłych lasek tak? Tak!" Taką umowę zawarliśmy, po czym ją złamał. Nie ważne że to była, chodzi o zasadę i słowo dane jako facet i jako przyjaciel, chociaż z tą jego męskością to można polemizować bo, jak określić kogoś kto za plecami robi coś takiego, gdyby miał włochate jaja i odwagę to postawił by sprawę jasno i od razu byłaby inna gadka. Wiem ze jest tchórzliwym gnojkiem bez honoru, i ciekawi mnie parę spraw. Czy przyznałeś się Bubie że Gośkę też posuwałeś, pomyślmy... NIE!! bo by Cie rozpierdolił na drobne kawałki, a kiedy mówiłem żebyś to zrobił to już wtedy miałeś stracha. Jesteś słaby i żałosny. Żeby tyle lat bezwarunkowej przyjaźni wymienić na używany towar po kumplu, kurwa gdybyś mi powiedział że z nią miałeś najlepszy sex w swoim nędznym życiu, to może inaczej bym na Ciebie popatrzył. Szanuj się, choć odrobinę. Ale czego ja oczekuję od kogoś takiego jak Ty. Jesteś gorszy niż Judasz. Ciekawi mnie czy możesz patrzeć bez obrzydzenia w lustro i spokojnie spać, znając Ciebie, to pewnie tak no bo jesteś tak zajebisty że żerujesz na cudzych odpadach, bo jak Ci coś świeżego wpadnie w łapy to i tak to spierdolisz.

Tak sobie myślałem, dlaczego mi to zrobiłeś i dochodzę do wniosku że z lenistwa i z zazdrości, po prostu. Przypomnij sobie ostatni Wrocław.
Zastanawiałem się nad tym jak przez Twoje okulary wyglądała nasza przyjaźń, ale już przestałem.
Dla mnie jesteś totalnym zerem, przez ponad 2 miesiące nie znalazłeś odwagi żeby chociaż maila napisać, nie mowie o odwiedzinach bo wiem że na samą myśl o tym że miałbyś być ze mną sam na sam pocisz się jak mysz. Pierdolony cykor.
Zresztą jak i reszta ekipy, zawsze się mnie baliście i to jest prawdą. Nikt z was nigdy nie powiedział tego co naprawdę myślał, nikt.

Tak więc Nowak, Konrad i reszta, wszyscy lądujecie w tym samym worku. Zapytacie "a za co?" A za brak lojalności, wiedzieliście co Jan knuje, jak się sprawy mają. Zamiast powiedzieć to siedzieliście cichutko i udawaliście że nic się nie dzieje. Ostatnia sesja CP, nikt nic nie powiedział i myślę, że gdyby nie pierdolony przypadek to bym o tym nie wiedział do dzisiaj. Smutne.

Mieliście we mnie sojusznika i kogoś na kim mogliście polegać, nigdy nie dałem wam powodów do tego aby we mnie wątpić. Z waszej strony tez od 2 miechów jest cisza, więc myślę że tak na prawdę nie uważaliście mnie za swojego przyjaciela.
Śmiać mi się chce na myśl o tym Konradzie co mówiłeś na sylwestra, że przyjaciele, że to, że tamto. To dzięki mnie jesteś w ekipie, to dzięki mnie miałeś co jeść kiedy było Ci ciężko bo zorganizowałem zbiórkę jedzenia dla Ciebie, pamiętasz to jeszcze? A na pytanie czemu mi nie powiedziałeś że o tym wiesz odpowiadasz "to nie moja sprawa" to coś jest nie halo. Bardzo się na Tobie zawiodłem. Z resztą jak na was wszystkich.

Nauka płynie z tego bezcenna. Vide Cul Fide

Rytualnie, ogniem i ciszą pochowałem was i pamięć o was, wszystkich, bez wyjątków. Jesteśmy teraz obcymi sobie ludźmi...

Bo wolę nie mieć przyjaciół, niż mieć takich.

pozdro 2h