Jakis tydzien temu, jeden ze znajomych postanowil ze sie ze mna zmierzy na gole piesci, No nie wypadalo koledze odmowic solowki no to poszedlem, co prawda miejsce nie bylo jakos fantastyczne, bo przejscie w knajpie miedzy wyjsciem a kiblem =P. Jako ze byl to znjomy a nie jakis random, umowilismy sie ze nie lejemy po jajcach i po galach, klepnelismy pione i sie zaczelo... Efekt jest taki ze polamalem mu nos, obilem gebe i nabilem niezlego siniaka na boku brzucha. Po tym fakcie stwierdzam ze przemoc nie jest dla mnie i bede sie staral jej unikac we wszystkich mozliwych formach, a o rekoczynach juz nie wspomne, teraz wiem ze dysponuje bronia i moge kogos poslac tam gdzie bym tego nie chcial. Szacun dla Adasia ze wyskoczyl na solo, po calej sprawie postawilem mu browar, klepnelismy kolejna pione i jest git. Mimo wszystko stwierdzam ze bylo to glupie i niebezpieczne, dobrze ze nie wpadam w amok i nie lalem go dopuki nie przestal oddychac...
pozdro 2h
niedziela, grudnia 05, 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
ojoj biedny chłopiec z rozwalonym noskiem;D
Dell
Zapomniał o zasadzie "mierz siły na zamiary"... Się przeliczył...:D
Prześlij komentarz