Tytuł rodem z filmu z Eastwood'em, ale nie o tym będzie. Zmieniłem właśnie pracę, bo z tej w której jeszcze do soboty byłem jestem delikatnie mówiąc, nie do końca zadowolony. Absurdalne sytuacje które miały miejsce na każdym kroku nie są na moje nerwy. Obiecywano złote góry, góry owszem były ale z gówna które trzeba było przerzucić. Praca sama w sobie nie była zła, pieniądze też nie, ale co z tego skoro wstając rano mówię do siebie " Ja pierdolę, jeżeli dzisiaj nikogo nie zabiję jego własną pięścią to będzie to dobry dzień". Zmuszają cię do pracy z człowiekiem którym gardzisz ponad wszelką miarę, gość który zjadł wszystkie rozumy, najmądrzejszy, najpiękniejszy, naj naj, ale kiedy przychodzi do rozwiązania problemu, to nagle kreatywności braknie i zostaje przysłowiowy chuj. Na szczęście nie miałem problemy z przestojem i bezrobociem, płynnie to wszystko poszło. Może wyglądam jak gruboskórny neandertalczyk który chce wszystkich wymordować kawałkiem ciężkiego kamienia, ale właśnie dzięki temu dostałem robotę. Kiedyś przeszło mi przez myśl że garnitur i aktówka nie są wporzo. Ale nie przypuszczałem że tak właśnie będzie. Elegancko i z klasą, kurwa dacie wiarę ? Nabrałem pewnej ogłady więc spokojnie mogę iść między ludzi ale takiego czegoś nie spodziewałem się w najgłębszych snach. Jak to powiedział mój ziomeczek "Właściwy człowiek na właściwym miejscu" kiedy powiedziałem że będę pracował w windykacji.
Ktoś wam dynda kasę? No problem, zajmiemy się tym.
pozdro 2h
wtorek, kwietnia 26, 2016
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz